|
(ZŁOTORYJA) Legenda głosi, że diabeł frunął niegdyś nad Pogórzem Kaczawskim, dzierżąc wór z niewiernymi. Przelatując nad Ostrzycą, zahaczył o jej szpic. Z dziurawego worka poganie rozsypali się po tutejszych ziemiach. To właśnie mieszkańcy Proboszczowa.
Życie w największej wsi na terenie gminy Pielgrzymka toczy się spokojnie. Miejscowi najczęściej gromadzą się w kościele, gdzie poza kazaniem można posłuchać Fudżijamek. Główne centrum kultury to szkoła podstawowa. A latem najwięcej emocji dostarczają mecze B-klasowego Huraganu, który powstał ponad 60 lat temu, niemal tuż po wojnie. Piłkę kopią w nim wyłącznie miejscowe chłopaki. To ewenement, co najmniej w skali regionu.
Tarantino z Proboszczowa Dawid Rycąbel też kopał, tak jak jego wujek czy brat. Grał w ataku, ale już dawno dał sobie z tym spokój. Miał dość, szczególnie, że przytrafiały mu się kontuzje. Stwierdził, że szkoda na to zdrowia. Zresztą zapomniał o piłce, bo kilka lat temu na dobre wciągnęło go kino. Gdy w domu pojawiła się cyfrówka, zaczął kręcić filmy z kumplami. A pierwsze nagranie powstało oczywiście na treningu Huraganu. Reakcje były pozytywne. To go przekonało, że trzeba kręcić dalej.
– Działaliśmy trochę na hurra, dopiero z czasem zaczęliśmy przygotowywać zarysy scenariusza – wspomina. – Ponad trzy lata temu nakręciliśmy horror w opuszczonym domu pod moim blokiem. Film wysłaliśmy na konkurs w Wałbrzychu i zdobył główną nagrodę. To była pierwsza radość.
Miłość do filmów Dawid mógł pielęgnować w pracy. Do dziś jest operatorem w złotoryjskim kinie. Znajomi lubią porównywać go do Quentina Tarantino albo Woody’ego Allena.
– To moi ulubieni reżyserzy. Tarantino za młodu pracował w wypożyczalni kaset i chyba dlatego czasem tak do mnie mówią. A Allena podobno przypominam wyglądem, szczególnie jak założę okulary. Nawet łysina już się ujawnia – żartuje.
Sąsiedzi Dawida dobrze wiedzieli, że chłopak ma dryg do reżyserowania. Często widzieli go z kamerą w rękach, a oglądanie ruchomych obrazków z własnego podwórka sprawiało im radość. W małej społeczności każdy musi mieć swoją rolę. Kiedy więc po wsi się rozniosło, że w Proboszczowie powstanie filmowa wersja jasełek, nikt nie miał wątpliwości, że to Dawid musi ją nakręcić. Chłopak zgodził się, choć nie od razu. Zaznaczył, że pomoże, jeśli mieszkańcy mu się odwdzięczą. Dopiero co przeczytał w internecie o konkursie Netii. Zaproponował, że najpierw nakręcą jasełka, a później wspólnie zrobią film, który zgłoszą do rywalizacji.
Cały artykuł w najnowszym (25 bm.) numerze Tygodnika Konkrety.pl.
Fot. Karol Węglewski
|