Polskie lasy nocą — drugie życie, którego nigdy nie widzimy

239f6b16aa3923fc

Statystycznie przeciętny Polak odwiedza las kilkanaście razy w roku — najczęściej w sezonie grzybowym, weekendowo, w słoneczne popołudnia. To znaczy, że widzi zaledwie wycinek tego, co dzieje się w polskim lesie. Aż 70% aktywności dzikiej fauny przypada na godziny od zmierzchu do świtu. Wszystko, czym fascynuje nas las po południu, to w praktyce cisza wynikająca z tego, że zwierzęta śpią. Prawdziwe życie zaczyna się tam, gdzie my zwykle wracamy do domów.

Kto wychodzi na łowy, kiedy zachodzi słońce

Niedługo po zachodzie słońca aktywizują się dwie grupy zwierząt. Pierwsza to drapieżniki — lis, kuna, borsuk, w niektórych regionach Polski wilk i ryś. Druga to roślinożercy, którzy nocą czują się bezpieczniej: sarna, jeleń, dzik, łoś. To w tych godzinach rozgrywa się większość polowań w prawdziwym tego słowa znaczeniu — ale również najbardziej fascynujące spotkania zwierzęcych rodzin.

Dzik, który w dzień siedzi w gęstwinie i jest praktycznie niewykrywalny, po zmroku wychodzi z lochą i warchlakami na żerowiska — uprawy kukurydzy, pszenicy, pastwiska. Sarna, która o świcie wraca do ostoi, w trakcie nocy potrafi przebyć kilkanaście kilometrów w poszukiwaniu pożywienia. To ruch, którego prawie nikt nigdy nie widzi.

Mało kto wie, że las nocą żyje również innym rytmem zapachowym i hormonalnym. Jelenie w okresie rykowiska (wrzesień-październik) wydzielają znacznie intensywniejsze feromony po zmroku, a samce uzyskują dostęp do haremów łań kosztem bezpośrednich walk. Wilki natomiast wybierają godziny nocne nie z konieczności — widzą równie dobrze w dzień — ale z preferencji: noc oznacza mniej kontaktu z człowiekiem, statystycznie głównym czynnikiem ich śmiertelności w polskich lasach.

Cisza, która nie jest cichą

Pierwsze co uderza człowieka, który wybierze się do lasu nocą (np. na pierwsze polowanie nocne lub po prostu obserwację z noktowizorem), to bogactwo dźwięków. Sowa puchacz wyje gardłowymi uhuu z odległości kilometra, łoś w okresie rykowiska wydaje przeciągłe wezwania słyszalne nawet z dwóch kilometrów, dzik rzęzi przy żerowaniu, sarna szczeka ostrzegawczo gdy wyczuje nieproszonego gościa.

W tle ciągły, podstawowy szum lasu: drobne ssaki (myszy, ryjówki) szeleszczą w ściółce, nietoperze przelatują nad polanami (ich echolokacja słyszalna jest dla człowieka jako delikatne piski — głównie u dzieci, dorośli tracą tę zdolność słyszenia), a co kilkanaście minut słychać krótkie skrzeczenie pójdźki lub puszczyka. Las nocą jest głośniejszy niż w dzień. Po prostu wszystkie dźwięki są inne.

Doświadczeni obserwatorzy nocni potrafią po dźwięku ocenić odległość zwierzęcia z dokładnością do dziesięciu-piętnastu metrów. Wymaga to lat praktyki i wyczulenia słuchu, ale efekt jest fascynujący — w pełnej ciemności, ze słuchawką noktowizora w jednym oku i z drugim uchem nasłuchującym lasu, mózg składa wieloźródłowy obraz przestrzeni dokładniejszy niż wzrokowy w dzień. To ta sama umiejętność, którą posługują się myśliwi rdzennych ludów Amazonii i borealnej Syberii — z tą różnicą, że my mamy do pomocy elektronikę.

Jak zobaczyć las nocą bez płoszenia mieszkańców

Klasyczna latarka to najgorsze możliwe rozwiązanie. Strumień białego światła spłoszy zwierzęta z odległości stu metrów, a ich zachowanie pod światłem nie ma nic wspólnego z naturalnym. Profesjonalni obserwatorzy używają trzech technik: latarki z filtrem czerwonym (czerwonego światła wiele zwierząt nie widzi), noktowizora (wzmacnia istniejące światło księżyca i gwiazd) lub termowizora (pokazuje ciepłe ciała zwierząt na chłodniejszym tle).

Każda z technik ma swoje zalety. Noktowizor daje obraz zbliżony do dziennego (czarno-zielony lub czarno-biały), więc łatwiej rozpoznaje się gatunki po sylwetce. Termowizja jest bezkonkurencyjna do detekcji — zwierzę za krzakiem, którego nie widać oczami, świeci na ekranie jak żarówka, nawet z 200-300 metrów.

Edukacja i bezpieczeństwo nocnej wyprawy

Wyjście do lasu po zmroku to nie tylko przygoda — wymaga przygotowania. Po pierwsze, należy zawsze powiadomić kogoś o planowanej trasie i godzinie powrotu. Po drugie, mieć ze sobą naładowany telefon i powerbank. Po trzecie, ubrać się ciepło i wodoodpornie — temperatura nocą spada gwałtownie, a w mokrym ubraniu można nabawić się hipotermii nawet jesienią.

Warto też zorientować się, na jakim obszarze jesteśmy. Lasy gospodarcze są dla turystów otwarte całodobowo, ale w parkach narodowych i rezerwatach wstęp nocny często wymaga zezwolenia. Po stronie wschodniej Polski warto pamiętać o populacji wilka — to gatunek całkowicie chroniony, atakuje wyjątkowo rzadko, ale spotkanie z nim warto poprzedzić chwilą zrozumienia, jak się zachować (nie uciekać, nie krzyczeć, spokojnie się wycofać).

Sprzęt do nocnej obserwacji

Hobbysta noktowizji i termowizji ma dziś do dyspozycji segment cenowy od kilku tysięcy do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dla początkujących najlepszym wejściem jest monokular noktowizyjny lub termowizyjny — pozwala obserwować jednym okiem, lewa ręka pozostaje wolna. Lornetki noktowizyjne są wygodniejsze przy długiej obserwacji, ale droższe.

Większość pasjonatów nocnej obserwacji wychodzi z założenia, że lepiej raz kupić solidnie niż trzy razy oszczędnie — sprzęt klasy entry-level szybko frustruje. Wyspecjalizowany sklep dla myśliwych jak NocnyLowca.pl pozwala porównać kilka modeli przed zakupem, otrzymać realistyczną ocenę zasięgu detekcji w polskich warunkach i wybrać urządzenie, które posłuży kilka sezonów, a nie kilka miesięcy.

Las nocą zmienia perspektywę

Niezależnie od tego, czy wybierzemy się w nocną wyprawę z noktowizorem, czy z aparatem fotograficznym i statywem, jedno jest pewne: po pierwszej takiej nocy las nigdy nie wygląda tak samo w dzień. Świadomość, że w tym samym miejscu, gdzie po południu szukaliśmy borowika, kilka godzin wcześniej żerowała wataha dzików albo przeszedł borsuk z młodymi, zmienia sposób, w jaki patrzymy na drzewa i ściółkę.

Polskie lasy są w skali Europy wyjątkowo bogate w nocną faunę. Warto je odkryć w pełni — nawet jeśli oznacza to spędzenie kilku godzin w zimną listopadową noc na ambonie albo skraju polany.